<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814</id><updated>2012-02-16T14:45:12.724-08:00</updated><category term='zen'/><category term='roshi'/><category term='braunek'/><title type='text'>Cisza i krzyk</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>29</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-8829446295060937533</id><published>2011-06-30T00:50:00.000-07:00</published><updated>2011-06-30T01:21:39.306-07:00</updated><title type='text'>Eteryczna farba</title><content type='html'>Życie nie toczy się linearnie, od punktu A do punktu B. Historie nie kończą się, wtedy gdy kolejne się zaczynają. Historie przeplatają się, zataczają kręgi. Powracają, odchodzą, powracają czekając na spełnienie. Bo wszystko dąży do spełnienia, zamknięcia, zniknięcia. Co się narodziło, musi umrzeć, co więcej chce umrzeć. Zanim serce odnajdzie siebie, tęskni do innych światów, zdolne pokonać kulę ziemską w poszukiwaniu upragnionego przedmiotu tęsknoty. Nie wie dokładnie czym to jest, ale wie, że gdy to spotka rozpozna blask tej jednej ostatecznej rzeczy. Czym jest ta rzecz? Gdzie ona mieszka? Gdzie się ukrywa? Czy się ukrywa? &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Delikatne drgnienia niepokoju w nadziei, że w innym czasie, w innym miejscu byłoby piękniej. Serce pragnie Piękna, niestrudzenie do niego dążąc. Każdy ruch serca zmierza ku niemu, choć dzieje się to nieświadomie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Głowa, serce. W nieustannym tańcu. A tym tańcem człowiek. I jego malowane eteryczną farbą życie. Życie złożone z historii nachodzących na siebie niczym kartki oddzielnych książek, gdzie bohater jednej okazuje się być postacią drugoplanową w innej. Malowane eteryczną farbą życie przeplatane barwną smugą "ja". &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-8829446295060937533?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/8829446295060937533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/06/eteryczna-farba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8829446295060937533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8829446295060937533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/06/eteryczna-farba.html' title='Eteryczna farba'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-5542264356227954484</id><published>2011-06-27T14:31:00.000-07:00</published><updated>2011-06-30T00:49:46.285-07:00</updated><title type='text'>Różne takie przed snem</title><content type='html'>Dużo czasu minęło, zanim coś napisałam. Przemieniam się. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Coraz wyraźniej widzę, że główną przyczyną naszego cierpienia jest myślenie typu "Nie zasługuję" oraz "To moja wina", czyli inaczej mówiąc kompleksy i poczucie winy. Jest we mnie taka siła ostatnio, która rozprawia się surowo szczególnie z poczuciem winy. Ucinam tego typu myślenie i choć nie jest to działanie pradżni, czyli "wymedytowanej" mądrości, to jest to jednak jego skuteczna imitacja. Odcinanie poczucia winy i miłość do bliskich to są moje dwie mocne praktyki ostatnimi czasy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Myślenie "Nie zasługuję" oddziela nas kompletnie od zawsze dostępnej nam czystej świadomości. Roshi Kwong mawia, że 25 lat warunkowania (czyli zaciemniania lustra) to kolejne 25 lat "oczyszczania". Zasługuję! Ale co mi po słowach. Idę spać, ciało zmęczone.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-5542264356227954484?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/5542264356227954484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/06/rozne-takie-przed-snem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5542264356227954484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5542264356227954484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/06/rozne-takie-przed-snem.html' title='Różne takie przed snem'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-3939864527785580319</id><published>2011-05-27T04:06:00.001-07:00</published><updated>2011-05-27T04:07:22.249-07:00</updated><title type='text'>idealizm a życie</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"   style="  color: rgb(51, 51, 51); line-height: 16px; font-family:'lucida grande', tahoma, verdana, arial, sans-serif;font-size:11px;"&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font-size: 11px; line-height: 1.5em; "&gt;doskonałość rozumiana jako wszechwiedza i nieomylność jest konceptem. marzeniem idealisty. nigdy nieosiągalnym horyzontem. unikaniem błędu i tego, co mi niepodobne. doskonałość rozumiana jako trwające w nieskończonym czasie uniesienie jest snem boga. a któż z nas jest bogiem?&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font-size: 11px; line-height: 1.5em; "&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font-size: 11px; line-height: 1.5em; "&gt;czy uważam siebie za boga siedząc na sedesie? czy dorastam wtedy do konceptu doskonałości? czy uosabiam sen transcendentalistów?&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font-size: 11px; line-height: 1.5em; "&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font-size: 11px; line-height: 1.5em; "&gt;tym własnie jest idealizm. snem. oderwanym od życia marzeniem. ułudą. jedyną piękną rzeczą jaką ofiarowuje to przekraczanie siebie, dążność do szerszej świadomości. ale poza tym coż za pożytek z filozofii, która nie nadaje się do życia? naszym życiem jest życie! więc chcę wiedzieć jak żyć.&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-3939864527785580319?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/3939864527785580319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/05/idealizm-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3939864527785580319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3939864527785580319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/05/idealizm-zycie.html' title='idealizm a życie'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-8061228374823241714</id><published>2011-04-27T02:01:00.000-07:00</published><updated>2011-05-03T01:43:58.090-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Na powierzchni oceny, sądy, opinie, lubię, nie lubię, chcę, nie chcę. Umysł się tego czepia z przyzwyczajenia. Może też po to, żeby nie być z tym prawdziwym. To prawdziwe jest ogromną siłą, bezlitosną nawet wobec osoby tę siłę manifestującą. Wobec jej chceń, woleń. Lepiej  jej słuchać. Jeśli tego nie zrobisz, zniszczy cię i zje. Ta siła jest jak smok i swoim ogniem przewraca twoje życie do góry nogami. Zmusza cię do pracy i do podejmowania wysiłku ciągle na nowo. Pytanie o to, kim się jest lub co ma się w tym życiu do zrobienia, jest bardzo niebezpiecznym pytaniem, szczególnie dla samego pytającego. "Anyone who takes up meditation, runs a risk to meet a cosmic buddha".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-8061228374823241714?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/8061228374823241714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/na-powierzchni-oceny-sady-opinie-lubie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8061228374823241714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8061228374823241714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/na-powierzchni-oceny-sady-opinie-lubie.html' title=''/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-4442746284326982793</id><published>2011-04-17T16:49:00.001-07:00</published><updated>2011-04-17T16:49:49.879-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kim byłam zanim się zgubiłam?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-4442746284326982793?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/4442746284326982793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/kim-byam-zanim-sie-zgubiam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4442746284326982793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4442746284326982793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/kim-byam-zanim-sie-zgubiam.html' title=''/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-3051125166517775648</id><published>2011-04-12T04:31:00.000-07:00</published><updated>2011-04-12T04:44:02.062-07:00</updated><title type='text'>decyzje</title><content type='html'>stanęłam przed pytaniami "co chciałabym w życiu osiągnąć?", "co potrafię?", "jaki jest mój wielki sen?", "jaka jest moja droga?", "jak połączyć zarabianie pieniędzy z przynoszeniem pożytku innym istotom?". niektóre odpowiedzi bywają bolesne, bo na tym etapie świadomości, czuję, że wybór jednego powoduje "utratę" drugiego. mąż i dzieci powoduje utratę wolności i wolnego czasu, ale za to przynosi poczucie wspólnoty i przynależności. nieuregulowane życie przeplatane wyjazdami do Stanów do Roshiego przynosi samotność, ale za to poczucie oddania się najważniejszej  sprawie. tak więc mamy tu potrzebę poczucia wspólnoty i przynależności oraz poczucie oddania się najważniejszej sprawie.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;całe życie będzie tak wyglądać? dokonywanie wyborów, podejmowanie decyzji, ryzyko, niepewność czy tędy czy tamtędy, tęsknota, żal i ten wielki ryk z wewnątrz, żeby przekraczać siebie..&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-3051125166517775648?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/3051125166517775648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/decyzje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3051125166517775648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3051125166517775648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/decyzje.html' title='decyzje'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-5355701429652997981</id><published>2011-04-02T12:35:00.001-07:00</published><updated>2011-04-02T12:42:08.342-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Chciałabym być prostą kobietą, której wystarczyłaby posada sekretarki lub ekspedientki w sklepie, miły mąż i wycieczki pod miasto. Ale nie. Ja muszę się "spełnić", bo mnie Bóg obdarzył "czymś". To coś niczym giez mnie męczy i nie pozwala zasnąć za biurkiem. Nawiedza koszmarami, karze chodzić na terapię i jeździć na odosobnienia. I widzieć głupotę tego świata. I własny duszący lęk przed zmianą, czyli podjęciem ryzyka. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;AAAAAuuuuuuuuuuuuu!&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-5355701429652997981?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/5355701429652997981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/chciaabym-byc-prosta-kobieta-ktorej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5355701429652997981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5355701429652997981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/04/chciaabym-byc-prosta-kobieta-ktorej.html' title=''/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-2406008289694224618</id><published>2011-03-26T13:00:00.000-07:00</published><updated>2011-03-26T13:11:25.955-07:00</updated><title type='text'>Shut down of the system</title><content type='html'>Dziś czuję się źle. Przypomnę sobie za co mogę być wdzięczna:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- za ładny rower damkę, który nabyłam na allegro 2 dni temu i za który zapłacił  t a t a &lt;/div&gt;&lt;div&gt;- za zdrowe ciało i ładną twarz - przynajmniej nie psuję sobie humoru od rana patrząc w lustro&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- za to, że jak na ten czas w mojej rodzinie nie ma dramatów, a z tym różnie bywało i przynajmniej nimi nie muszę się martwić&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- za to, że jest Mark - mój przyjaciel-tata-szkoda-że-ma-60-lat&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- za to, że jest joga, bo udowadnia mi, że jednak mam siłę i energię do życia&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- za to, że jest radio chilli zet, bo ratuje mnie przed złymi myślami i koi&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po prostu w mym życiu zawsze będą przychodzić takie okresy, kiedy będę miała obniżony nastrój. Chyba przestaję się łudzić, że będzie inaczej. I tak przeżywam to coraz łagodniej, bo chyba przestaję z tym walczyć. Taka fizjologia mózgu, struktura. Trochę jakby system chodził na super wysokich obrotach i potem co jakiś czas musiał wziąć "break", żeby móc działać dalej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-2406008289694224618?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/2406008289694224618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/03/shut-down-of-system.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/2406008289694224618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/2406008289694224618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/03/shut-down-of-system.html' title='Shut down of the system'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-2853055305945525239</id><published>2011-03-24T06:56:00.000-07:00</published><updated>2011-03-24T07:25:54.507-07:00</updated><title type='text'>Pokłony</title><content type='html'>Tydzień temu zaczęłam praktykę 300 pokłonów dziennie. Nie jest to wcale imponująca liczba, zważywszy na fakt, iż standardową praktyką jest 1000 pokłonów dziennie przez 100 dni. Jednak ja jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się na chociaż 300 dziennie. Łatwe to nie jest. Przede wszystkim dlatego, że bolą kolana, krzyż i człowiek jest generalnie przemęczony, ale opłaca się. Samopoczucie się poprawia. M.in. dlatego, że jest to coś w rodzaju osiągnięcia, religijnego dodajmy. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pokłon wygląda tak, że uginamy kolana, dotykamy czołem ziemi, unosimy dłonie wewnętrzną stroną do sufitu, wynosząc w ten sposób buddę ponad siebie, następnie wstajemy na proste nogi i powtarzamy to samo. Można w trakcie liczyć pokłony, mówić mantrę albo skupiać się na oddechu czy wrażeniach z ciała. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś mógłby zapytać czemu nie pójdę po prostu pobiegać. Pomysł zły nie jest. Jednak mam wrażenie, że w pokłonach nie chodzi jedynie o fizyczny wysiłek. Tutaj ważny jest ten sens religijny. Łatwiej nam się podnieść z kanapy to raz, a dwa ukierunkowuje on nasze działanie na coś więcej, niż tylko moja osobista korzyść w postaci szczuplejszych ud. Te pokłony zakładają poddanie swojego małego umysłu i zawierzenie siebie czemuś większemu. Polecam jak ktoś nie radzi sobie ze złością tudzież innymi negatywnymi stanami. Nie jest to rodzaj pokuty, ale rodzaj oczyszczania percepcji i umysłu i jak przy każdego tego typu mocniejszej praktyce, także prowokowanie różnych pozornie "niefajnych" rzeczy, aby się ujawniły.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A skoro wspomniałam o szczupłych udach... Sama kiedyś bardzo się martwiłam tym, że jestem za gruba i nieatrakcyjna. Teraz smutno mi jak widzę jak kobiety się zadręczają z powodu wyglądu albo sądzą, że ubiór i wygląd jest rzeczywiście tym, co je określa, że bez pomalowanego oka są kimś innym. Na pewnym poziomie jest to prawda. Ja też czuję różnicę w poczuciu siebie, kiedy zakładam buty na obcasie lub sportowe buty. Dlatego wolę nosić na lekkim chociaż obcasie, co dodaje mi pewności siebie i czegoś w rodzaju gracji. Jednak czy dla pierwotnej natury, z której się składa cały świat, w tym ja sama, istnieje różnica jakie buty mam na nogach? Bólu, smutku czy tęsknoty żadną pomadką zakryć się nie da... A prawdziwe piękno lśni przez pomalowane lub niepomalowane oko ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-2853055305945525239?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/2853055305945525239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/03/pokony.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/2853055305945525239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/2853055305945525239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/03/pokony.html' title='Pokłony'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-7153581530855177595</id><published>2011-02-27T13:37:00.000-08:00</published><updated>2011-02-27T13:41:12.944-08:00</updated><title type='text'>Kim jestem?</title><content type='html'>Uczestniczka warsztatu: A Pani już wie kim pani jest? &lt;div&gt;M.B.: Nie wiem...Ja bywam...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy można wiedzieć kim się jest? Sobą się jest po prostu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-7153581530855177595?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/7153581530855177595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/kim-jestem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/7153581530855177595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/7153581530855177595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/kim-jestem.html' title='Kim jestem?'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-433169111341088468</id><published>2011-02-26T15:01:00.000-08:00</published><updated>2011-02-26T15:17:04.799-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='braunek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='roshi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zen'/><title type='text'>Spotkanie z Roshi Braunek</title><content type='html'>A dziś poznałam Roshi Małgosię Braunek. Zrobiła na mnie wrażenie. Od każdego nauczyciela można się czegoś nauczyć. Każdy nauczyciel jest inny, choć naucza o tym samym. Trochę mi się portki trzęsły, a to znak, że nauczyciel jest dobry. Silna, wręcz mocna kobieta. Uch! Być mężem takiej kobiety, to dopiero praktyka! Mistrzowie Zen mają pewną wspólną jakość. Mianowicie jakość "przekroczenia" czegoś, "wykroczenia" poza coś.  Trudno jest to doświadczenie oddać w słowach. Kiedy się jest blisko i patrzy się w ich oczy (co w gruncie rzeczy jest trudne - nie dlatego, że oni uciekają wzrokiem, ale ty), ma się poczucie czegoś w rodzaju uwolnienia od swoich wewnętrznych ciężkości...od siebie... mówiąc językiem zen od wewnętrznego dualizmu. Nagle się coś scala i pojawia ulga, lecz jednocześnie z tym scaleniem może pojawić się lęk, poczucie pokory, co zdaje się całkiem naturalną reakcją. W każdym razie to "przekroczenie" jest niezwykłe. Tak jakby ich głowa schudła i zamieszkała pod pępkiem... A Ty na chwilę będąc z nimi, możesz zobaczyć jak to jest... Niech sangha Kanzeon wzrasta, a mądrość Roshi niech dna nie ma!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-433169111341088468?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/433169111341088468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/spotkanie-z-roshi-braunek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/433169111341088468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/433169111341088468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/spotkanie-z-roshi-braunek.html' title='Spotkanie z Roshi Braunek'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-8144818943918850714</id><published>2011-02-26T14:49:00.000-08:00</published><updated>2011-02-26T15:00:52.324-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;A propos ostatniego posta, pozwolę sobie zacytować fragment emaila od znajomego, który moim zdaniem rzuca nieco światła na złożoną kwestię "iskrzenia" pomiędzy kobietą oraz mężczyzną i tzw. chemii. Oczywiście owa interpretacja nie zmienia faktu, że nieodwzajemnienie boli. I boleć będzie póki się nie puści fantazji, że "to ten/ta właśnie". Racjonalizacja jednak pomaga nie nakładać na rzeczywistość łat typu "Taka moją klątwa", "Jestem paskudny, nikt mnie nie kocha" albo "To na pewno kara za to, że oglądałem filmy porno, gdy miałem 10 lat".&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="border-collapse: collapse; "&gt;&lt;p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;"&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;Co do chemii w ogóle, to jest to moim zdaniem tylko pozornie skomplikowane. Decyduje tu głównie dobór cech biologicznych i społecznych partnera. Czy dany partner wydaje się być dobrym kandydatem na ojca/matkę dzieci. Kobiety mają bardziej skomplikowane kryterium doboru niż mężczyźni bo wybierają partnera który ma mieć odpowiednio dobre cechy genetyczne  a także cechy społeczne zapewniajace potomstwu przetrwanie - zasoby materialne :), intelekt, władzę itd. - to od w&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;ieków pociąga kobiety i ,,niewiadomo dlaczego" wybierają facetów posiadajacych właśnie te cechy. czyli jest to tak zwany dobór wielokryterialny :).  Mężczyźni są znacznie prostsi w te klocki bo też ich kryterium jest prostsze - rozprowadzić jak najszerzej swój materiał genetyczny. Oczywiście, ludzie sa generalnie mocno pokręceni i nakładają na to różne swoje psychologiczne doświadczenia: ktoś miał oziębłą matkę i pociągają go takie właśnie kobiety, kogoś bił ojciec w dzieciństwie i taką kobietę pociągają brutalni właśnie ,,męscy" faceci bo miłość ma skojarzoną z zadawniem bólu itd itp. Czynnik karmiczny - odnajdywanie starych związków może oczywiście też tu mieć znaczenie"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: 'lucida grande'; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-8144818943918850714?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/8144818943918850714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/propos-ostatniego-posta-pozwole-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8144818943918850714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8144818943918850714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/propos-ostatniego-posta-pozwole-sobie.html' title=''/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-1544228490634919797</id><published>2011-02-20T12:29:00.001-08:00</published><updated>2011-02-21T03:37:25.666-08:00</updated><title type='text'>Trudna sztuka odrzucania</title><content type='html'>Jeśli ona Ciebie chce, a Ty jej nie, stoisz przed trudnym zadaniem oznajmienia jej tego. Im szybciej, tym lepiej. Nie czekaj, aż przyjdzie złakniona pod Twoje drzwi, na wycieraczkę.... Smsy, emaile oraz maślane oczy są wystarczającym alarmem. Trzeba to zrobić dla siebie, aby zadbać o swoją przestrzeń życiową, ale także dla niej, ażeby zeszła na ziemię. PRZEDE WSZYSTKIM DLA NIEJ! Uwaga! Tekst "Czułem, że nie chciałaś, żebym się określał" jest naprawdę słabym tekstem. Śmieję się na samo jego wspomnienie. I nie powiedział tego 15-latek! Wiem, trudno uwierzyć. Oto kilka podpowiedzi. Wszystkie z własnej kolekcji doświadczeń:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. "Gdyby coś się miało wydarzyć, to już by się wydarzyło" - moim zdaniem tekst pierwsza klasa. Zamyka usta. Nie jest to do końca prawdą, ale zdecydowanie przekonuje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. "Jesteś dla mnie jak siostra" - ewidentnie nie ma chemii.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3. "Zastanawiałem się nad tym i myślę, że to po prostu karma" - czyli to coś innego, niż ja nie chce byśmy razem jedli rano śniadania. Nie to, że ja nie chcę. Ja to bym chciał, ale "bóg" nie chce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;4. "Jestem zakochany w innej kobiecie" - jeśli to prawda, to jest to również tekst pierwsza klasa. Jeśli nieszczęśliwie zakochany, to jeszcze lepiej. Poprawi onsamopoczucie "odrzucanej" kobiety, choć istnieje zagrożenie, że włączy jej się "ratownik" lub "pocieszyciel", co oznacza, że się nie odklei.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;5. "Jesteś świetną dziewczyną, ale wiesz...nic z tego nie będzie" wspaniałe nie ze względu na słowa, ale ze względu na sposób, w jaki to zostaje powiedziane. Z wielką szczerością i bez poczucia winy, że się nie kocha. Nie kocham cię i nic na to nie poradzę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sprawa z nieszczęśliwymi zakochaniami jest dziwna. Coś jest, ale czegoś brakuje. I teraz niewiadomo czy brakuje czegoś, co można "pozyskać" czy tego po prostu nie ma i nie pojawi się nigdy. Mam takie relacje, gdzie jest duża życzliwość i skłonność ku sobie, jest też subtelna nić seksualna, lecz nie ma wystarczająco gorącej namiętności, która zagłusza opory, lęki, niechęci, przekonania... I ten lęk się przedostaje do świadomości... Nie pozwala się do końca połączyć... Się by chciało, ale jakoś nie można... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-1544228490634919797?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/1544228490634919797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/trudna-sztuka-odrzucania.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/1544228490634919797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/1544228490634919797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/trudna-sztuka-odrzucania.html' title='Trudna sztuka odrzucania'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-4684810507380509833</id><published>2011-02-20T11:08:00.001-08:00</published><updated>2011-02-21T03:39:07.708-08:00</updated><title type='text'>Suspension time...</title><content type='html'>&lt;p align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm; line-height: 0.37cm; widows: 2; orphans: 2"&gt; &lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-size: 8pt"&gt;&lt;span style="font-style: normal"&gt;&lt;span style="font-weight: normal"&gt;In my life right now&lt;br /&gt;...suspension time&lt;br /&gt;Like between exhale and inhale&lt;br /&gt;When you meditate&lt;br /&gt;The old is gone&lt;br /&gt;The new has not arrived&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Just to endure it&lt;br /&gt;And let life unfold itself&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do not rush&lt;br /&gt;Stay where you are with trust&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Can I?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-4684810507380509833?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/4684810507380509833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/suspention-time.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4684810507380509833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4684810507380509833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/suspention-time.html' title='Suspension time...'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-5525420828330912344</id><published>2011-02-20T09:56:00.000-08:00</published><updated>2011-02-20T11:29:58.703-08:00</updated><title type='text'>Przemądrzalstwa</title><content type='html'>Hm...Jak to napisać...Jak zacząć...Jestem po 3-dniowym siedzeniu, na którym wreszcie, wreszcie udało mi się przez parę momentów, a nawet dłużej, nie myśleć i nie czuć, a jednak być! Potężnym wysiłkiem woli. Dotknęłam chyba granicy czucia. Ile można myśleć i doznawać różnych uczuć bez chwili przerwy? No to się zawzięłam i się skupiłam i się udało. Coś opadło. Uff. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Doświadczam rozczarowania. Przez duże R. Smutne i bolesne doświadczenie, ale jednocześnie pojawia się wraz z nim ulga i wolność od złudzenia, od przywiązania do koncepcji na temat tego, jak być miało. Miała być wielka, uskrzydlająca miłość, a wyszło, że nie ma nawet przyjaźni, co więcej, że chyba nigdy jej nie było. Jakbym przez połowę życia patrzyła na czerwone, myśląc, że to niebieskie i nagle zobaczyła, że to jednak czerwone i jednak nie pasuje do wystroju mojego pokoju, którego udekorowanie zaplanowałam tak pieczołowicie! Doświadczam sprzecznych uczuć, bo z jednej strony jest złość, słuszna złość, bo zachwiany został porządek świata, czyjeś działanie podważyło moje wartości, ale także zrozumienie, że to ja pozwoliłam na zaistnienie danej sytuacji, bo nie miałam odwagi tych wartości obronić. Tak więc czy złościć się na siebie czy na tę drugą osobę? Można czuć coś takiego jak nie-złość, ale nie jest to tym samym, co miłość rozumiana jako miłe uczucie. Złości nie da się zastąpić innym uczuciem, bo to zamiana tylko chwilowa. Zmiana nastroju. Złości można nie dotykać. Lecz mówi ona o tym, że coś gdzieś poszło nie tak i że trzeba temu zaradzić na przyszłość. Bezustanne produkowanie myśli o tym, że zostało się źle potraktowanym nie jest lekarstwem, jest tylko informacją, bo tym myślom końca nie będzie. W którymś momencie trzeba powiedzieć stop. Jest takie ładne powiedzenie "Wybacz, ale nie zapominaj". Wybacz. Nie nękaj w myślach swojego "oprawcy", ale wyciągnij wniosek, zapamiętaj lekcję, żeby nie popełnić po raz kolejny tego samego błędu, bo tylko ty możesz temu zaradzić. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak więc jestem w domu. Myśli się ożywiają, pragnienia migocą i zaczyna się znowu przedstawienie pt. "Życie Gosi S." czy też "Gosia S." próbującą osiągnąć szczęście, dążąca do niego niezmordowanie, bo ono jest na pewno gdzieś w przyszłości, czeka. Jak zdobędzie "to" (choć jeszcze nie wie co), to przyjdzie spełnienie i szczęście. Naiwność! Czy jest "to", które daje szczęście? Jakieś "to"? Jakaś umiejętność, sprawność, profesja? Podczas tego minionego odosobnienia doświadczyłam sensu, sensu bycia w tej właśnie chwili, a raczej bezsensu teatru miliona wrażeń pt. "Gosia", złożonego z pragnień i myśli i tęsknot, których zaspokojenie i tak nie dałoby szczęścia. Wspaniały seks nie trwa wiecznie. Wspaniała zabawa nie trwa wiecznie. Fascynacja nie trwa wiecznie. Wszystko, co ludzkie umiera, przynosząc w ten sposób cierpienie. Jednak wierzę, że istnieje taki sposób bycia - bycia w ogóle czy bycia z drugą osobą, że bez bólu się ze sobą jest i bez bólu się jest bez siebie. I to drugie jest bardzo ważne! O tym się zapomina rzecz jasna i trudno bez siebie być, bo lęk, niepokój, samotność, zazdrość etc., ale inaczej się nie da przecież. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś znajoma opowiedziała mi, że zrezygnowała z pracy, bo zaproponowano, że musiałaby wyjechać na 3 miesiące do innego miasta, a jej narzeczony narzekał, że to za długo. Ostatecznie ona straciła pracę oraz narzeczonego. Nie oceniam decyzji, bo było tam tysiąc innych okoliczności, które złożyły się na taki stan rzeczy, jednak fantazjuję, że gdyby tak mi powiedział mężczyzna (pomijam początek związku, kiedy to bycie ze sobą  częste wydaje się konieczne - hormony), to tym bardziej bym pojechała. Tylko trzy miesiące. To jak odosobnienie. O miłość trzeba dbać, podlewać, dogrzewać, pieścić, mówić o niej i do niej. Ale też trzeba jej dawać przestrzeń i trochę wolności. W tych momentach, kiedy się jest oddzielnie ona też wzrasta i dojrzewa i to właśnie wtedy szlifuje się jej charakter...i nasz.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-5525420828330912344?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/5525420828330912344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/przemadrzalstwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5525420828330912344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5525420828330912344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/przemadrzalstwa.html' title='Przemądrzalstwa'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-552747420854510510</id><published>2011-02-14T01:54:00.001-08:00</published><updated>2011-02-14T02:09:01.081-08:00</updated><title type='text'>Uro</title><content type='html'>A dziś me urodziny! Ostatnie z dwójką z przodu. Czyli jeszcze tylko rok będę posiadała społeczne przyzwolenie na bycie czasem niepoważną. No bo jak się ma 30 to już jednak pewnych rzeczy nie wypada ;) Ale ja i tak wyglądam na 5 lat mniej, więc mnie się 30 imać nie będzie. Wróćmy jednak do dnia dzisiejszego. No więc spałam fatalnie. Zasnęłam przy pomocy 2 tabletek ziołowych oraz po przebudzeniu o 5 rano zasnęłam ponownie po zażyciu tychże. Po właściwym przebudzeniu umyłam zęby jak zwykle, następnie jak zwykle zasiadłam do medytacji. Od 8 rano zaczęły przychodzić życzenia, np "Hurra! Hurra! Pojawiła się Małgosia, piękna cudna dziewczyna" albo "Stań się buddą". Jak widać ile ludzi, tyle życzeń.  Te pierwsze jakoś bardziej urodzinowo brzmią ;) Mama zadzwoniła w tym roku spóźniona o pół godziny, bo zawsze dzwoni punkt 10, bom o tej godzinie dokładnie narodzona. Odśpiewałam koreańską sutrę z najlepszymi intencjami dla siebie, a teraz idę śniadanie spożywać, czyli owsiankę, w nieco innym nastroju, niż zwykle odświętnym. Jeśli ja osobiście nie czuję powodów, żeby się dzisiejszego dnia cieszyć, to ludzie, moi przyjaciele dają mi te powody. Tak kochana jak w tym okresie mojego życia, nie czułam się nigdy. Myślę sobie, że są oni przecież moim lustrem. Niech żyje przyjaźń! Miłości nie celebruję. Jakoś nie czuję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-552747420854510510?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/552747420854510510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/uro.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/552747420854510510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/552747420854510510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/uro.html' title='Uro'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-6630178836808188879</id><published>2011-02-10T14:26:00.000-08:00</published><updated>2011-02-10T14:40:22.929-08:00</updated><title type='text'>Kredens i me złote usta...</title><content type='html'>Zamieszkał z nami kredens. Kredens ma kolor ciemny beżowy, lecz mym zdolnościom nazywania kolorów lepiej nie wierzyć. Kredens oczywiście z Ikei, lecz dumna jestem z tych pięciu szuflad, które tak pięknie zapełniają przestrzeń mego dziennego pokoju. Od razu samotność mniej przytłacza. Czuję jakby naprawdę coś ze mną zamieszkało. Miłe prostopadłościanowe stworzonko. Przybyła jeszcze czerwona półka na ścinę, metalowa półka na buty, stolik czerwony pod komputer, krzesło, czyli dodatkowa szafa ;) Przedmioty też się cieszą, bo one lubią mieć swoje miejsce. Ty masz dom, buty też potrzebują go mieć. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ciekawe...są ludzie, którzy lubią mieć puste przestrzenie. Ja lubię mieć nagracone. Dowodzi to zapewne mego wewnętrznego zagracenia. Gdy uzewnętrzniam tę obfitość, robi się przestrzeń w środku. Tak...ja nie jestem typem ascety... Kupować, oglądać, wąchać, jeść, dotykać, doświadczać... Złotousta Małgorzata....&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-6630178836808188879?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/6630178836808188879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/kredens-i-me-zote-usta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/6630178836808188879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/6630178836808188879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/kredens-i-me-zote-usta.html' title='Kredens i me złote usta...'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-7903521485989844075</id><published>2011-02-08T04:01:00.000-08:00</published><updated>2011-02-08T04:16:50.750-08:00</updated><title type='text'>Warszawa miele</title><content type='html'>Wyobraźnia mnie niesie znowu za Ocean... Już zaczynam ustalać kolejną datę wyjazdu... Rok? Półtora? Moje serce należy do świata, do całego świata, a może do innego świata? Zaczynam się dusić. Dusić. Duszno. Tylko czy to się może zmienić? Jak jestem tam, gdzie przestrzeń, to tęsknię. Jak jestem tam, gdzie mi przyjaźnie, to się duszę. Życie to wybory. Każdy wybrany wariant zawiera niewygodę i ból. Tak samo chyba jest z relacjami. Są takie, gdzie blisko i miłośnie, ale na dłuższą metę duszno jak w klatce. Są też takie, gdzie dużo przestrzeni i powietrza, ale mniej (namacalnej) bliskości, mniej zależności. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bardzo silny wiatr za oknem. Zielone iglaste drzewko, które widzę ugina się niemalże w pół. Za pół godziny wskakuję w busik i do miasta Warszawa mknę. Do kolejnego w moim życiu miejsca treningowego - stolicy Polski... Warszawa miele. Oj miele i motywuje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-7903521485989844075?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/7903521485989844075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/warszawa-miele.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/7903521485989844075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/7903521485989844075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/warszawa-miele.html' title='Warszawa miele'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-4047647384835850155</id><published>2011-02-07T04:38:00.000-08:00</published><updated>2011-02-07T04:49:47.777-08:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>Rozmawiam, ponieważ czuję i rozmawiam z tobą&lt;div&gt;ponieważ chcę żebyś wiedziała jak się czuję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moje twierdzenia są prośbami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moje pytania są twierdzeniami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moje błahostki są zaproszeniem do przyjaźni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moja plotka jest błaganiem: Proszę zobacz mnie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;jako niezdolnego do uczynienia tego. Proszę szanuj mnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moje argumenty nalegają: chcę, żebyś okazała mi&lt;/div&gt;&lt;div&gt;szacunek poprzez przyznanie mi racji. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak to jest/powiedz, że tak jest.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A mój krytycyzm informuje cię: zraniłaś moje uczucia&lt;/div&gt;&lt;div&gt;minutę temu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;autor: nie pamiętam/uzupełnię lukę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;tłum. małgo &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przyznaję, że wers z plotką jest dość zagadkowy dla mnie. Jednakże całość bardzo lubię. To taki przewodnik po komunikacji w związku w pigułce. Współczujące widzenie na wskroś.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-4047647384835850155?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/4047647384835850155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4047647384835850155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4047647384835850155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/blog-post.html' title='***'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-40022546940521601</id><published>2011-02-01T11:14:00.000-08:00</published><updated>2011-02-01T11:16:42.701-08:00</updated><title type='text'>Śpiąca</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Ciągle śpię. Jeśli nie dosłownie, to wewnątrz. Nie wiem, co się dzieje. Dbam o głowę. Nie pogrążam się w smutnych myślach, żeby nie pogarszać sprawy. Mam jednak poczucie, że smutek i tak jest, ale czy to smutek „z powodu”, czy po prostu brak światła, uwarunkowanie fizjologiczne? Nie wiem. Znajomi słyszą przez telefon, że jestem smutna, a ja mówię, że jestem&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;zmęczona.&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;Może to nie rozwiązane sprawy? Mam taką jedną. Niczym kula u nogi. Obawiam się jednak, że sama ze sobą będą ją musiała rozwiązać. Aktualnie w domu rodzinnym jestem. Kupiłam na wyprzedaży spodnie z dziwnym wzorem na udach w ramach „uzębiania” swego wizerunku, a także T-shirt z Bruce’m Lee. Zamieniałam też „Zwierciadło” na „Wróżkę”. To chyba dowodzi mej wewnętrznej przemiany…?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-40022546940521601?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/40022546940521601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/spiaca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/40022546940521601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/40022546940521601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2011/02/spiaca.html' title='Śpiąca'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-3793212538135090547</id><published>2010-11-01T12:07:00.001-07:00</published><updated>2010-11-01T12:07:57.504-07:00</updated><title type='text'>Pierwszy blog.</title><content type='html'>Pisuję na mym pierwszym blogu. Jednak stara miłość nie rdzewieje. Kto zna adres, zapraszam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-3793212538135090547?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/3793212538135090547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/11/pierwszy-blog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3793212538135090547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3793212538135090547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/11/pierwszy-blog.html' title='Pierwszy blog.'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-4540288646729112820</id><published>2010-10-04T13:02:00.000-07:00</published><updated>2010-10-04T14:08:00.190-07:00</updated><title type='text'>Napisane przez za dużo intelektu i za mało ognia</title><content type='html'>&lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Jestem ja i moja siła schowana w zakamarkach mięśni&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Intelekt pcha się jak zawsze tam gdzie nie jego miejsce&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Próbuje rachować, obliczać, rozumieć sprawy&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;które nie są jego naturą&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Woda nie zrozumie ognia&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;A ogień nie zrozumie wody&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Podążanie za rytmem wewnętrznego ognia&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;jest ścieżką do odkrycia&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Kiedy czujesz pragnienie,  &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;podążaj za nim i dokładnie zbadaj dokąd prowadzi&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;i czego może cię nauczyć&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Tłumiony ogień zaczadza  &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;i niszczy cię od wewnątrz&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Zabiera oddech i życie&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Nie mamy władzy nad sobą&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Władzę nad nami ma samo Życie pisane przez wielkie „Ż”&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;dopiero gdy oddamy się w jego ręce  &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;zyskujemy władzę nad sobą&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;poprzez podążanie za własnym procesem i rytmem&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Intelekt dzieli doświadczenia&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;które z natury są niepodzielne&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Chce wiedzieć, planować, dając w ten sposób poczucie bezpieczeństwa&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Lecz czy w życiu chodzi o poczucie bezpieczeństwa i kontroli&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;czy raczej o odkrywanie kim się jest i przekraczanie ograniczeń własnego myślenia? &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Idźmy tam gdzie zakazane pomimo lęku&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;bądźmy obecni i pamiętajmy że mamy prawo&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;odkrywać kim jesteśmy  &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;oraz że nie jesteśmy tym kim myślimy że jesteśmy&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Idźmy tam gdzie jest lęk z zaufaniem że nikt nas z tego świata nie wyrzuci&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;a to już wiele, jeśli nie wszystko!&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;Idźmy lecz szanujmy innych i siebie.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-4540288646729112820?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/4540288646729112820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/10/napisane-przez-za-duzo-intelektu-i-za.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4540288646729112820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/4540288646729112820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/10/napisane-przez-za-duzo-intelektu-i-za.html' title='Napisane przez za dużo intelektu i za mało ognia'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-2053567693159412379</id><published>2010-07-15T09:35:00.000-07:00</published><updated>2010-07-15T09:45:00.569-07:00</updated><title type='text'>Nowiutkie życie</title><content type='html'>Zaczynam nowe życie. Nowe, nowiutkie życie. Przynajmniej mam szansę...mieć życie, jakiego pragnę. Choć wciąż nie wiem jakie jest to pragnienie. I może to właśnie jest to życie, jakiego pragnę? Życie wyłaniające się z otwartego nie wiedzącego umysłu... Nie wiem co się zdarzy... Patrzę, czytam, obserwuję. Słucham, milczę, nie oceniam. &lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-2053567693159412379?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/2053567693159412379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/07/nowiutkie-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/2053567693159412379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/2053567693159412379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/07/nowiutkie-zycie.html' title='Nowiutkie życie'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-3213858860511855675</id><published>2010-07-14T21:58:00.000-07:00</published><updated>2010-07-14T22:06:07.586-07:00</updated><title type='text'>Wróciłam, i dobrze!</title><content type='html'>No i wróciłam po roku spędzonym w Ośrodku Zen w Kalifornii. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Płock to nie San Francisco, a Wisła to nie Pacyfik, ale dobrze być w domu. Widzieć twarze, które znam od dawna, słyszeć głosy bliskich mi ludzi, mówić po polsku, jeść czarny chleb z żółtym serem, chodzić do tzw. Samu, który Samem dawno już nie jest i widzieć te same panie za ladą, które widziałam też 15 lat temu... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy coś się zmieniło? Tak, mam w sobie więcej zgody na to kim jestem i skąd pochodzę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ciao!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-3213858860511855675?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/3213858860511855675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/07/wrociam-i-dobrze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3213858860511855675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/3213858860511855675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/07/wrociam-i-dobrze.html' title='Wróciłam, i dobrze!'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-8349053800896080669</id><published>2010-05-11T16:57:00.000-07:00</published><updated>2010-05-11T17:05:23.922-07:00</updated><title type='text'>Ten jeden moment ucztowania!</title><content type='html'>"Kiedy zapominasz siebie, stajesz się wszechświatem... niebem, gwiazdami, księżycem, kwiatami, tysiącem źdźbeł trawy, latającymi ptakami, płynącymi chmurami; cały świat staje się tym jednym momentem ucztowania. Właśnie tu, właśnie teraz!"&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Takie życzenia urodzinowe otrzymałam od Roshiego i jego żony Shinko dwa miesiące temu. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-8349053800896080669?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/8349053800896080669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/05/ten-jeden-moment-ucztowania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8349053800896080669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8349053800896080669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/05/ten-jeden-moment-ucztowania.html' title='Ten jeden moment ucztowania!'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-7589952841080950197</id><published>2010-05-04T15:37:00.000-07:00</published><updated>2010-05-04T16:21:14.939-07:00</updated><title type='text'>Miłość</title><content type='html'>Zapominać o sobie i służyć innym istotom z chwili na chwilę.&lt;div&gt;Czy jest inny, lepszy sposób, aby osiągnąć Miłość&lt;/div&gt;&lt;div&gt;i urzeczywistnić Naturę Buddy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak mogę Ci pomóc?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-7589952841080950197?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/7589952841080950197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/05/miosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/7589952841080950197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/7589952841080950197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/05/miosc.html' title='Miłość'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-8000593361029705103</id><published>2010-04-17T13:34:00.000-07:00</published><updated>2010-05-04T16:20:21.984-07:00</updated><title type='text'>Dlaczego ja tu wciąż jestem i dlaczego zostaję, choć mam ochotę wyjechać codziennie.</title><content type='html'>Z listu pewnego młodego człowieka do pewnego nauczyciela w odpowiedzi na pytanie "Dlaczego chcesz zostać w Ośrodku Medytacyjnym?":&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Jeśli jest do zobaczenia coś, czego jeszcze nie zobaczyłem, lub do poznania coś, czego jeszcze nie znam, a co może być poznane lub zobaczone tutaj, chciałbym zostać. Jeśli mój umysł może spocząć i takie pragnienia jak te wyrażone powyżej, mogą zostać usunięte z protokołu, chciałbym zostać. Jeśli mogę unosić się dwa metry nad ziemią w moim codziennym życiu, chciałbym zostać. Jeśli dla Ciebie świat ma sens lub jeśli nie musi mieć sensu, chcę zostać. Jeśli dla Ciebie nie istnieją już tajemnice lub istnieją i ich istnienie jest dla Ciebie w porządku, chciałbym być tutaj...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A jakie są moje pytania? A ja dlaczego chciałabym zostać? Dlaczego ja tu wciąż jestem, dlaczego zostaję, choć mam ochotę wyjechać codziennie? Nie wiem, czy jestem w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Myślę, że trochę jest w tym świadomości, że gdziekolwiek się nie udam, spotkam to samo. Czy to będzie Zen Center, czy sekretariat Pana Premiera, czy dom, czy Uniwersytet, czy Kalifornia, Japonia, Polska lub Islandia. Wszędzie to samo, bo to "wszędzie" jest moim lustrem, bo wszędzie zabieram siebie i swój "projektor". A tu mam tę rzadką możliwość, żeby ten film oglądać. Dzień po dniu. Nie mogę wtedy, kiedy chcę iść na piwo, do kina, na spacer, obejrzeć telewizji - jednym słowem rozproszyć się. Tutaj wszystko przywraca mnie do siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chciałabym być wolna od lęku i stać nieporuszona, kiedy cały świat próbuje mnie poruszyć. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-8000593361029705103?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/8000593361029705103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/04/dlaczego-ja-tu-wciaz-jestem-i-dlaczego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8000593361029705103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/8000593361029705103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/04/dlaczego-ja-tu-wciaz-jestem-i-dlaczego.html' title='Dlaczego ja tu wciąż jestem i dlaczego zostaję, choć mam ochotę wyjechać codziennie.'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-5039431656390688453</id><published>2010-04-07T18:54:00.000-07:00</published><updated>2010-04-17T14:35:10.606-07:00</updated><title type='text'>Rozjeżdżandżo - z listu do kolegi</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"   style="  border-collapse: collapse; font-family:arial, sans-serif;font-size:13px;"&gt;&lt;div&gt;"Jak stąd wyjadę za trzy miesiące, to będę jak czołg. Nic mnie nie rozjedzie... Bo teraz mnie rozjeżdża ze wszystkich stron. I serce mi pęka, a raczej się otwiera i odpadają te różne warstwy smutne i gniewne i zalęknione. Ten lęk, że Cię coś lub ktoś zniszczy, zabije. Może trzeba dać się zabić? I tak umrzeć już raz na zawsze. Tak raz na zawsze umrzeć... Ty to rozumiesz, więc do Ciebie piszę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ty mnie też chcesz zabić, bo się Ciebie boję. Jak wrócę, to obiecaj, że mnie zabijesz, żebym już się nie musiała bać i żebym miała  z głowy ;) Mam jednak nadzieję, że uda mi się umrzeć zawczasu... Boże Święty przed czym ja się tak bronię?..."&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-5039431656390688453?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/5039431656390688453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/04/rozjezdzandzo-z-listu-do-kolegi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5039431656390688453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/5039431656390688453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/04/rozjezdzandzo-z-listu-do-kolegi.html' title='Rozjeżdżandżo - z listu do kolegi'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1276058419284739814.post-41523150935659795</id><published>2010-04-05T21:32:00.000-07:00</published><updated>2010-04-05T22:00:59.788-07:00</updated><title type='text'>Wielki Kanion, Wielka Przemiana ;)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VU34HbuYcoM/S7q8CU4S4CI/AAAAAAAAAgk/WzQ_CnO5D4w/s1600/IMG_1672.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VU34HbuYcoM/S7q8CU4S4CI/AAAAAAAAAgk/WzQ_CnO5D4w/s320/IMG_1672.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456880646663364642" /&gt;&lt;/a&gt;Oto pierwszy post w moim trzecim blogu. Nowy blog, bo nowa osoba. Oto ja na zdjęciu obok. Ja i Wielki Kanion w stanie Arizona - wyrzeźbiony przez rzekę Kolorado, o długości 446 km. Spotkanie z tym świętym miejscem było dla mnie jak spotkanie z Bogiem. Nieopisywalne, nieogarnialne, niezrozumiałe, przemieniające. Kiedy stanęłam pierwszy raz na brzegu i ukazał się moim oczom ten przepastny widok, zabrakło mi tchu, słów i w oczach pojawiły się łzy. Przerażenie i chwała. Moje wszystkie kłopoty okazały się małe, drobne i nieważne w obliczu tej przestrzeni oddychającej wiecznością. Mały umysł zwany "Gosią" napinał się jak mógł, żeby zrozumieć ten majestat. Walczył o swoje istnienie, ale przegrywał, bo pochłaniała go ta słodka, miłosna przestrzeń i nie było nikogo, kto by rozumiał lub próbował zrozumieć.  Był tylko Wielki, Wielki Kanion i Wielkie, Wielkie "Kocham"!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1276058419284739814-41523150935659795?l=ladymarget.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ladymarget.blogspot.com/feeds/41523150935659795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/04/wielki-kanion-wielka-przemiana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/41523150935659795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1276058419284739814/posts/default/41523150935659795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ladymarget.blogspot.com/2010/04/wielki-kanion-wielka-przemiana.html' title='Wielki Kanion, Wielka Przemiana ;)'/><author><name>ladymarget</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08320999948791944959</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VU34HbuYcoM/S7q8CU4S4CI/AAAAAAAAAgk/WzQ_CnO5D4w/s72-c/IMG_1672.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
